Opublikowano:

Historia o strzelającym…

Historia o strzelającym napędzie, jakich wiele. Kilka miesięcy temu kupiłem używany rower. Łańcuch był mocno wyciągnięty (powyżej 1%), więc poszedł do wymiany. Nie przyjął się na starych zębatkach, więc i je wymieniłem. Blat nie był mocno zużyty, ale był jajkowaty – rower single speed, więc było widać to po naprężeniu łańcucha po wrzuceniu nówki. Przy okazji wymieniłem wkład supportu (Hollowtech II).

Początkowe „strzały” w napędzie zignorowałem, bo ponoć po iluś tam kilometrach jazdy wszystko się ułoży. Mijają tygodnie i dalej to samo. Rozebrałem suport i wyczyściłem prawie jak w laboratorium, skręciłem kluczem dynamometrycznym z odpowiednią siłą. Podobnie tył – rozkręciłem kasetę i nawet bawiłem się ze zmianą linii łańcucha. Nic nie pomaga.

Kolejny wniosek to taki, że zajechałem nowy łańcuch wrzucając go na stare zębatki. Zamówiłem nowy łańcuch i przy okazji blat, bo chcę zmienić przełożenie. Ze względu na brak czasu podmieniam tylko łańcuch i oczywiście dalej strzela. Rower chciałem już wyrzucić przez okno, ale z jakiegoś powodu zachciało mi się przykręcić nowy blat.

I tutaj przychodzi oświecenie. Stary blat, nowy blat i nowy blat z inną ilością zębów różnią się grubością, jeśli chodzi o mocowanie do pająka. Dopiero po wrzuceniu najnowszego zakupu zauważyłem różnicę. Problemem były śruby mocujące. Kominy były za długie i śruby zamiast przyciskać blat do pająka, dokręcały się ładnie, ale zapierały o kominy. Pomiar suwmiarką starego i nowego blatu to różnica w okolicach 1,5mm – natomiast najnowszy blacik to różnica około 2-2,5mm i śruby się po prostu kręciły, pomimo ich maksymalnego dokręcenia, bo były za luźne.

Kominy mogłem spiłować, ale nie zrobiłem tego – były stalowe, więc dużo roboty. Zamówiłem nowe i tutaj zaskoczyła mnie cena – 7zł za sztukę, za cholerną śrubkę, a potrzebowałem ich pięciu. Wydatek wliczając przesyłkę w okolicach 45zł – żaden stacjonarny sklep nie miał ich u siebie.

Historia może w sobie mało ciekawa, ale jazda na cichym rowerze jest zupełnie inna – nie boję się mocniej przycisnąć, wstydu też nie ma, jazda znowu stała się przyjemna. Kto przerabiał coś podobnego ten wie o co chodzi. Na koniec zamieszczam zdjęcia winowajców – jebane śrubki…

#rower